W każdym roku mam przestoje czytelnicze. Zawsze miałem tak, że bywały miesiące, w których nawet nie dotknąłem książki. Teraz mam wyraźne spowolnienie, ale jeszcze walczę. W maju nie było wiele książek, w czerwcu pewnie będzie jeszcze mniej. Dlaczego? Po części dlatego, że te pozycje, które przeczytałem, to były jednak spore, albo nawet potężne pozycje i być może to naturalny delikatny przesyt.
Mało, ale za to jakie!
Shantaram – 1500 albo nawet więcej stron czystego tekstu i jakże wspaniałego
świetne kolejne dwie pozycje od Pani Kristiny Sabaliauskaite