Takie rzeczy są niesamowite. Zajmuję się sportem całe życie, oglądam tysiące meczów. Sporą część tego oglądania poświęceam na tenis. I kiedy myślę sobie, że nic mnie już nie zadziwi. nagle na kort paryski wychodzi Maja Chwalińska.
Koleżanka, może nawet przyjaciółka, na pewno rówieśniczka, zawsze w cieniu słynnej znajomej. Nie ma doskonałych warunków fizycznych, nie ma możliwości walić z całej siły i wbijać rywali w kort, więc musi kombinować, grać defensywnie, zmieniać strategie, zaskakiwać i liczyć, że coś ugra.
Tydzień temu zajmowała w rankingu tenisowym 114 miejsce. I tak niezłe. Dziewczyna zmagała się z wieloma problemami: tymi typowymi jak brak pieniędzy, ale także z innymi, jak depresja, kontuzje, ciągłe wysłuchiwanie, że jest za słaba, za mała, że nie da rady. Pozycja rankingowa nie pozwala jej na start w turnieju wielkoszlemowych. Musi próbować poprzez kwalifikacje. I podobnie jest w Paryżu. Kilkanaście dni temu na bocznym korcie w Paryżu rozpoczęła kwalifikacje. Wygrała je, choć w decydującym meczu nie było łatwo. Dostaje prawo gry w turnieju głównym i reszta jest historią. Piękną historią.
Pokonuje mistrzynię olimpijską z tych kortów Zheng, potem Elise Mertens, następnie Marię Sakkari, potem reprezentantkę gospodarzy Parry. Wielki sen trwał. Żadna z rywalek nie potrafiła znaleźć recepty na styl tenisa prezentowany przez Polkę. Zanim zrozumiały o co chodzi było po meczach. Sposobu nie znalazła także Kalinska i tym samym Maja Chwalińska zameldowała się w półfinale turnieju Rolanda Garrosa!
Co to jest za historia! 780 punktów rankingowych wystrzeli ją w okolice 30 miejsca WTA! Będzie od poniedziałku drugą rakietą Polski! Zarobi jakże ważne dla niej 750 000 EUR. Nowy ranking otworzy przed nią nowe szanse. Już nie będzie musiała przebijać się przez eliminacje. Więcej: w takim US Open będzie może nawet rozstawiona Niebywałe! Dziś dostaje od losu nagrodę za wytrwałość, za znoszenie docinków, że jest za słaba i za mała. Dziś każdy wie, że Maja Chwalińska jest wielka!
Czekamy na półfinał za Sabalenką. A co tam!
AKTUALIZCJA: Maja w finale!
