Oj, jak dobrze to się czytało!
Zastanawiam się właśnie – i nie mogę sobie przypomnieć – jak trafiłem na książki Santiago Roncagliolo. Szkoda, bo przecież wypada podziękować.
„Noc szpilek” to opowieść peruwiańskiego autora o grupce chłopaków, którzy teraz, będąc już dorosłymi ludźmi, opowiadają historię, która była ich udziałem w czasach szkolnych. Opowiada o pewnym żarcie, pomyśle, które po prostu wymknął się spod kontroli i nikt nie umiał nad nim zapanować.
Świetnie napisane. Całość to jakby wywiad, rozmowa, scenariusz filmu, podcast, Każdy rozdział to głos innego z czterech bohaterów. Niekiedy kilka stron, czasem kilka słów. Ale buduje to niebywałe napięcie. Z jednej strony czekamy z niecierpliwością na rozwiązanie zagadki, bo przecież mijają kolejne strony i rozdziały, a my nadal nie wiemy co się finalnie wydarzyło, z drugiej każda wypowiedzieć daje nam szansę poznania innego chłopca, jego rodziny, szkoły.
Rzecz dzieje się w Limie, stolicy Peru, a chłopcy uczęszczają do jezuickiej szkoły. Są przeciętnymi uczniami, nie sprawiają jakiś problemów, ale życie nie jest dla nich łatwe. Ani szkoła, ze swoimi pozbawionymi uczuć zasadami, ani rodziny ze swoimi problemami nie ułatwiają im tego życia. Jednemu zmarła matka i żyje z ojcem w depresji. Drugi ma ojca byłego wojskowego z PTSD, kolejny jest gejem i oczywiście nie znajduje wsparcia w swojej rodzinie. Szkoła tez nie daje rady, nie rozumiejąc, że nabuzowanych testosteronem nastolatków trzeba mierzyć inną miarą, że wchodzenie z butami w ich życie prywatne, nie jest dobrym pomysłem. Głupi szkolny żart z nielubianej nauczycielki, papieros w szkolnej toalecie początkuje serię kar wymierzanych przeciw nim. Postanawiają się bronić. Chcą się ratować. Nie mają znikąd pomocy, więc reagują instynktem nastolatka. Udają się w nocy do domu nauczycielki, żeby ją postraszyć. W planie mają pomalowanie sprayem samochodu, może podrapanie lakieru na karoserii. Tyle. Ale sprawy wymykają się spod kontroli. Wchodzą do jej domu i… odbierają jej wolność. Zamykają ją w jej własnej piwnicy. Tylko że na to już nie mają planu. Utknęli w punkcie, z którego wycofać się już nie można bez konsekwencji, a jednocześnie nie wiedzą jaki można postawić następny krok. Impas. Deadlock.
Świetna historia, fantastycznie nakreślone postaci, które zmagają się życiem tak, jak umieją.
Zakończenie ciekawe, bo przecież czytelnicy wiedzieli, że z tej patowej sytuacji musi wyłonić się jakieś rozwiązanie, które sprawi, że możemy dwie dekady później posłuchać ich wspomnień.
Świetna książka.
