Czuję, że powinienem coś napisać, zostawić po sobie jakiś kolejny, mało znaczący, ślad. Tylko, że nie mam na to sił. Wokół mnie tyle się dzieje, a ja w tym wszystkim, […]
tydzień szósty
Kolejny tydzień, który nie przyniósł niczego dobrego. Od dwóch tygodni boli mnie kolano i ból ten praktycznie uniemożliwia chodzenie. Byłem u lekarza, ale dopiero w środę mam wizytę u ortopedy. […]
tydzień piąty…
Wygląda na to, że coś się ruszyło w temacie. Mimo bardzo poważnego bólu w kolanie, mimo tego, że rano ciężko mi wstać, to jednak zmobilizowałem się i zacząłem wędrować. Kilometr […]
tydzień czwarty
Czwarty tydzień moich zmagań za mną. W porównaniu do poprzedniego tygodnia nastąpiła bardzo minimalna poprawa. Pewnie dlatego, że udało mi się kilka razy doprowadzić do krótkiego spaceru. Wczoraj przeszedłem ponad […]
tydzień trzeci
Minął trzeci tydzień mojej walki o lepsze jutro. To nie były dobre dni. Podobnie jak poprzednie. Odchudzanie stoi w miejscu. I to jest mimo wszystko pozytywna rzecz. „Mogło być gorzej” […]
tydzień drugi…
Niemal całkowity brak ruchu sprawił, że całe moje zmagania o zdrowsze życie, o brak bólu, o spadek wagi, o jazdę na rowerze – na razie zdają się być tak mocno […]
dzień szósty i siódmy
Dwa kolejne dni minęły bez zmian. Wczoraj czterokilometrowy spacer, dziś kolano odpoczywało. Obiad na dziś to wegańskie spagetti z czymś, co nosi fatalną nazwę granulatu sojowego, ale jest bardzo smaczne […]
dzień piąty
Kolejny dzień. Kolano nadal bardzo boli. Właściwie boli coraz mocniej. Spaceru nie było, ale była wizyta u Taty, więc troszkę ruchu było. Tak ze cztery kilometry.
dzień czwarty
Dziś był dzień bez aktywności fizycznej. Kolano jednak nie nadaje się do wysiłku. Boli. Skoro nie było ruchu, nie mogło być spadku wagi. Na śniadanie były pozostałości batoników energetycznych. Zdecydowanie […]
dzień trzeci
Kolejny dzień moich zmagań. Kolejny spacer i kolejny poprawiony rezultat w tym roku: To na razie mój rekord w tym roku 7,39KM. Można powiedzieć, że powoli rozkręcam się. Trochę niepokoi […]
dzień drugi
Dzisiejszy dzień to kontynuacja procesu doprowadzania się do porządku. Przede wszystkim spacer. Sześć i pół kilometra ostatniego lata, to byłby raczej żart, ale teraz, zimą, z bardzo bolącym kolanem, to […]
dzień pierwszy
Mam taki ulubiony program w TV – Kanapowcy. Wiecie, pięciu wesołych facetów zdaje sobie sprawę, że ich życie nie jest takie, jakie miało być, a głównym powodem jest ich spora […]












