Piłka nozna co rusz zaskakuje nas wielkimi historiami. W sobotę kolejna.
National League to piąty poziom piłkarski w Anglii. Taka brama do lig zawodowych. Bardzo wymagająca to liga, bo choć nie zawodowa, to piłkarze mają tam morderczą ilość spotkań do rozegrania. 46 meczów z sesji zasadniczej, plus ewentualne dodatkowe 2-3 dla zespołów walczących w barażach. Do tego trzy puchary dają łącznie naprawdę kosmiczną ilość meczów do rozegrania.
Walka o awans jest bezwzględna, bo bezpośredni awans wywalcza tylko ta drużyna, która zdystansuje wszystkich rywali zajmie pierwsze miejsce. Trzeba więc walczyć do końca.
Po rozegraniu 45 kolejek sytuacja w czołówce jest taka, że prowadzi York z dorobkiem 107 punktów i 113 strzelonych goli. Ale tak imponujący dorobek może okazać się niewystarczający, bo tuż za plecami lidera jest ekipa Rochdale ze stratą dwóch oczek. Ale to nie wszystko. W ostatniej kolejce sezonu, w sobotę, Rochdale podejmie York.
Możemy mieć zatem sytuację, że 107 punktów ligowych nie da awansu, bo rywal wygrywając będzie miał oczko więcej, a potem są baraże. A w barażach, wiadomo, różnie może być.
AKTUALIZACJA:
Finał był godnym zwieńczeniem tej historii.
Mecz z atakami gości z York, którzy byli wyraźnie lepsi, ale nieskuteczni. 0-0 i doliczone sześć minut. W ostatniej z tych doliczonych minut gospodarze osiągają cel – zdobywają bramkę. Euforia na murawie, euforia na trybunach, cała ekipa Rochdale wpada na murawę, wbiegają tez kibice. 1-0. Ale sędzia daje jeszcze grać. Z brakujących 40 sekund robi się oczywiście / jak zawsze nikt nie wie ile i dlaczego tyle gramy/ więcej i właśnie w tej ostatniej akcji zawodnik York w niebywałym zamieszaniu wpycha piłkę do siatki gospodarzy. Chyba wpycha, bo w sumie na powtórkach niewiele widać, ale sędzia uznaje, że tak się stało. 1-1. Znowu na murawie robi się tłoczno, bo wbiegają sztaby i kibice, tylko że tym razem to nie ci, którzy się kilka minut wcześniej . Takie cuda w piątej lidze angielskiej.
