Trudno uwierzyć w to, że to już cztery lata.  

Pamiętam pierwsze godziny, gdy ze strachem drżeliśmy przed tym, co wydarzy się  w Kijowie i innych miastach.  Czy Ukraińcy wytrzymają.  A potem, gdy stało się jasne, że to nie będzie kilkudniowa potyczka zastanawialiśmy się co będzie dalej.  Pojawiały się wtedy głosy, że to może być długa, a nawet bardzo długa wojna.  I dziś właśnie tak jest.  To już cztery lata zmagań i wciąż  końca nie widać.  Świat już przywykł  do tego, że za naszą granicą spadają bomby. To już codzienność.  Żyjemy z tym. Wczoraj zakończyły się igrzyska olimpijskie, ludzie muszą jakoś żyć.  Startowali w niej także sportowcy ukraińscy.  Nie było  tych ze strony agresora, ale kto wie czy to nie ostatnie takie, w których nie pozwolono im startować pod swoją flagą. 

Przez cztery lata giną ludzie.  Pewnie po obu stronach zginęło milion istnień ludzkich, ale ruSSkiej władzy to nie obchodzi.  Oni zaczęli wojnę, z której nie mogą się wypłatać, bo nie pozwala im na to, wypaczony nacjonalisty honor.  Więc ona trwa.  

Przez cztery lata niewiele się zmieniło na mapach.  Miesiącami trwają walki o małe prowincjonalne miasteczka, które końców zostają zrujnowana dokumentnie, z których uciekli ostatni mieszkańcu. Potem oprawcy chwalą się, że zdobyli ruiny, a potem sytuacja się odmienia i na spalonych murach powiewa flaga obrońców. I tak to trwa.  I cały czas bomby spadają na ukraińskie miasta, cały czas giną cywile. Ukraina nie może atakować bezpośrednio ruSSkich terenów. Może jedynie niszczyć dronami infrastrukturę. I to robi. Masowo.  niby trwają rozmowy pokojowe inicjowane przez US Prezydenta, ale choc obiecał on zakończenie wojny w trzy dni do dziś wojna trwa i zapewne długo jeszcze trwać będzie.  

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *