Dawno nie byłem na cmentarzu, choć przecież myślę o Tobie codziennie. To takie głupie, kiedy ludzie powtarzają, że człowiek zapomina, że czas leczy rany, bo tyle się wokół nas dzieje. Ja nie zapomniałem. Myślę, o Tobie stale i stale jest mi żal, jest mi przykro, że tak mało radości dałem Ci w życiu. Może tylko wnuki, były czymś, co rozświetlało Twoje trudne, zawsze wiodące mrocznymi korytarzami chorób, kłopotów, zmartwień, życie. Nie miałaś na tym świecie łatwo, a ja nie sprawiłem, żeby to życie było łatwiejsze do zniesienia. Przykro mi.
Przykro mi, że tak wcześnie odeszłaś, że nie zobaczyłaś już tylu naszych spraw codziennych. Ale może to i lepiej. Przynajmniej nie widzisz, że znowu jestem w dupie. Przepraszam, nie lubiłaś, kiedy przeklinam. Można to ująć trochę bardziej literacko:
Doczołgałem się, nieporadny,
na ostatni bezkres życia mego
zamykam oczy, bezradny
Pośrodku zupełnie niczego…
Co u nas słychać? Mamy pandemię. Ludzie chorują, umierają i chodzą w maseczkach. Staliśmy się przez to jeszcze bardziej obcy dla siebie, jeszcze bardziej anonimowi, jeszcze bardziej wrodzy. Chłopaki z GKS Moreny walczą o awans do A klasy, a Monika urodzi za parę miesięcy małego Kubę. Ale o tym, to Ty zapewne dobrze wiesz…
Kocham Cię, Mamo, ale nie mogę Ci obiecać, że wszystko będzie dobrze. Nie chcę Cię znowu okłamywać….