A wiesz, Weiser, że u nas, w Polsce, znowu sprawy w swoje ręce wzięły kobiety?
Wiem, trudno ci uwierzyć, ale tak jest. Mężczyźni, generalnie, mają ważniejsze sprawy, niż walka o demokrację. Oni podyskutują o tym, czy już czas zmienić selekcjonera piłki kopanej, albo co byłoby, gdyby w jednej chwili na całym świecie zniknęły wszystkie budki z kebabem.
Czas pandemii, to dla tchórzliwej władzy idealny czas do przepychania niepopularnych, nie dobrych, nie konstytucyjnych ustaw. Mimo, że w Polsce ludzie umierają w karetkach z powodu braku odpowiednich miejsc w szpitalach, władza znowu forsuje (tym razem już skutecznie) zmianę prawa aborcyjnego. I znowu mamy strajk kobiet. I znowu na ulicę polskich miast wyszły kobiety. Tysiące kobiet. Tylko czy to coś zmieni? Skoro tysiące innych kobiet (i mężczyzn) mogło ten stan rzeczy zmienić, ale miało to głęboko w dupie, uważa, że to nie ich sprawa i że nie interesują się polityka.
Dziewczyny, trzymajcie się!
Kraj wyklętych bohaterów, wnuków żołnierzy, bojowników, wojowników, rycerzy, husarzy i piłkarzy, ale żeby coś zaczęło się dziać, to na ulice musiały wyjść kobiety. Niebywałe.