Obejrzałem ostatnio kilka seriali.  Biorąc pod uwagę poprzedni rok, albo mniej więcej ostatnie kilkanaście miesięcy,  to tych obejrzanych przeze mnie seriali było chyba ze 20.  Nie będę już o nich pisał, bo jednak minęło sporo czasu, więc tylko je wymienię:

Edukacja

Mafia po fińsku

Sortownia

The Office PL

Minuta ciszy

Powrót

Kruk

The Last od Us  

Pacyfik

Skazana

Odwilż

Pajęczyna

Pati

Klara

Lipowo

Forst 

 

Ale na kilka obejrzanych w tym roku  chciałem jednak zwrócić uwagę. Korzystając z promocji SkyShowtime  obejrzałem  pięć pozycji. 

Ostatni sezon Yellowstone.  Nie należę do osób, które lamentują z powodu takiego czy innego zakończenia serialu.  W tym przypadku generalnie rozwiązanie mi się podobało, choć doskonale zdaję sobie sprawę, w jakich okolicznościach był pisany scenariusz.  Kiedy  masz dobry pomysł na serial, kiedy wszystko bardzo się ludziom podoba, kiedy masz w głowie, a potem na papierze efektowne zakończenie i dowiadujesz się, że główna postać serialu  nie wystąpi w decydujących sezonie, to nie jest to łatwa sprawa.  Wyrzucasz wszystko do kosza i na kolanie piszesz nowe zakończenie. Dlatego nie zawsze możesz pokazać to, co  wcześniej sobie zaplanowałeś.  Podsumowując:  serial świetny, wciągający.  Na szczęście nie pozostawił po sobie pustki, bo są przecież dwa prequele  tego serialu, równie dobre, co oryginał,  a także w planach jest spin-off.   

Śleboda, to polski serial  kryminalny ze wszystkimi jego wadami i zaletami.  Lubię polskie seriale, więc je chętnie oglądam, ale oczywiście widzę i słyszę wcześniej wspomniane wady.  Nie lubię, kiedy w każdym, absolutnie każdym, polskim serialu, trup ściele się gęsto, ofiary pojawiają się seryjnie, a do tego zawsze musi się trafić przekupiony policjant i skorumpowany polityk.  Takie standardy.   W tym serialu na duży plus Maria Dębska, którą uwielbiam i na bardzo duży plus prześliczne tatrzańskie widoki.  

„Dzień Szakala”  to bardzo luźna adaptacja słynnej powieści i równie świetnego dawnego serialu.  Wciągająca.  Na początku jak to zawsze u mnie musiałem sprawdzić aktorów, którzy tu występują.  Główni bohaterowie wydawali się znajomi, ale nie mogłem rozwikłać zagadki. Okazało się, że ta śliczna pani, to Tokio z serialu  Dom z Papieru, a główny strzelec, to Jack z kultowego serialu Filary Ziemi.  Wtedy to już mogłem spokojnie oglądać.  Wiadomo, że spokojnie, bo w takich serialach to zwykle zakończenie jest oczywiste, chodzi tylko o to, jak zostaniemy poprowadzeni do finału.   Śledziłem więc to podążanie do finału, te coraz większe kłopoty naszego mordercy na zlecenie, aż do ostatniej niemal sceny.  I tu niespodzianka.  Moje typy zupełnie nie sprawdziły się. Zły bohater przeżył (choć nie wiadomo jak), a dobry zginął.   Zło pokonało dobro.  Na wielu płaszczyznach.  Cóż, sam sobie jestem winien, bo przecież powinienem sprawdzić, że już jest zaplanowana druga część serialu i że znowu głównym bohaterem będzie w nim pan ze snajperskim karabinem. 

Kolejny serial, to tak na luzie.  Ella Purnell (Yellojackets) to aktorka o największych oczach na świecie.  Bez dyskusji. Przyciągają magicznie.  Serial dziwny, z gatunku tych, które nie wiadomo po co i dla kogo powstają.  Opowiada o dziewczynie, która całe życie ma pod górkę.  W szkole prześladowały ją popularniejsze i piękniejsze koleżanki, w pracy nikt jej nie zauważa i nie traktuje poważnie, mężczyźni ją wykorzystują i lekceważą, matka porzuciła dawno temu, a ojciec, jedyna osoba, którą ją ceniła – nagle zmarł.  Trudno w tej sytuacji o życiowy optymizm.   Bohaterka postanawia jednak stawić czoła wyzwaniom i zostaje… seryjną morderczynią.   Dlaczego to bez sensu?  Bo przecież widz nie może kibicować seryjnemu zabójcy, nawet jeśli ten ma tak wielkie oczy.  A jednak.  Od początku więc staje się jasne, że naszej bohaterce wszystko się upiecze, chodzi tylko o to, jak do tego zostaniemy doprowadzeni.  Oczywiście w planie jest drugi sezon, więc zamiast końcowych odpowiedzi mamy jeszcze jeden mord.   Tak, dobrze myślicie, to taki Dexter w spódnicy. 

Ostatni z tej piątki jest Gentelmen z Moskwy.  Wspominam  o nim, ale jestem dopiero w połowi, więc na głębokie podsumowanie jeszcze jest czas.  Na razie jest ciekawie.  Rzecz jest o tym, że w 1921 roku rosyjski arystokrata (Ewan McGregor)  został pojmany przez nową bolszewicką władzę, ale ponieważ jakiś czas temu napisał tajemniczy wiersz wspierający rewolucję jego życie zostało ocalone, a resztę swojego życia ma spędzić w hotelu Metropol, gdzie od pewnego czasu i tak już przebywa, po utracie majątku.  Pomysł ciekawy. Obserwujemy hrabiego, który nie traci ducha, choć wyjście poza drzwi hotelu grozi mu natychmiastową śmiercią.  Pragnie zachować swoje zasady, maniery, konwenanse, mimo że nikomu już tym nie zaimponuje.  Poznaje w tym czasie ciekawych ludzi, zakochuje się, przyjaźni.   Do czego to doprowadzi?   Jaki będzie koniec tej historii?   Jeszcze cztery odcinki i będę wiedział. PS. Tak, to jest ten serial brytyjski, w którym aktorzy grający  rosyjskich rewolucjonistów czy pracowników hotelu są… czarnoskórzy.  To temat wałkowany w każdych mediach. Na początku byłem zdezorientowany, nie wiedząc o tej obsadzie i myślałem, że jeden z czarnoskórych bojowników jest jakimś zaprzyjaźnionym rewolucjonistą z Francki czy Anglii.  Ale okazało się, że to Miszka Iljicz. Z czasem stało się to normalne i niezauważalne,  no może nie licząc końcówki, gdy z Gułagu wraca rodowity Rosjanin – czarnoskóry i z długimi dredami.  Został mi jeszcze jeden odcinek.  

Koniec. Skończyło się romantycznie, choć nie tak, że „żyli długo i szczęścliwie”.  Udane zakończenie, udanego serialu. 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *