27 lipca 2009 roku zmarła moja Mama.  Kilka dni później odbył się pogrzeb.  Pamiętam tę chwilę jakby była wczoraj. Mama spoczęła w ziemi – spoczęła, to w jej przypadku dobre określenie –  a ja pomyślałem sobie, że byłoby właściwe, gdybym teraz powiedział kilka zdań ku pamięci Mamy.  Nie przygotowywałem się do tej mowy, słowa jakoś same się zjawiły, poukładały.  Wystarczyło tylko je z siebie wydobyć.  

Ale nie zrobiłem tego. Nic nie powiedziałem. Zwyczajnie stchórzyłem.   Minęło już ponad 16 odkąd nie daje mi to spokoju.  Tysiące razy o tym myślałem, tysiące razy wyrzucałem to sobie, że wtedy nie dałem rady. 

Może chodź po tylu latach to powiem?

„Chciałbym wszystkim bardzo podziękować, że przyszliście dziś pożegnać moją Mamę.  Dla mnie i dla siostry była Naszą Mamą, dla Taty żoną.  Dla wielu  ciocią, kuzynką, siostrą,  znajomą –    dla wszystkich po prostu Zosią.  

Ona zawsze miała dla wszystkich czas, zawsze miała otwarte serce. Kiedy wielu w naszej rodzinie było skłóconymi, ona zawsze nic sobie z tego nie robiła  i jechała tam, gdzie potrzebowali jej dobrego słowa, zwyczajnie obecności.  Nie obchodziły jej układy, zależności, zaszłości, żale.  Ona wsiadała w autobus, SKM-kę, albo samolot do Liverpoolu i jechała.  Bo rodzina zawsze była najważniejsza.  Pojechała nawet na koniec Europy, autobusami i promami, żeby spotkać się ze swoim bratem, pierwszy raz w życiu.  Chodź sama od zawsze schorowana i często bez sił, póki mogła zbierała się  i była blisko swoich bliskich i znajomych.  Taka była Zosia.  Kto jej nie kochał?  Kto nie szanował?  „

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *