Moje książki listopada
Dobry czytelniczy miesiąc. Dorzuciłem 11 kolejnych pozycji do mojej historii czytelniczej.
Tematyka tym razem bardzo zróżnicowana, poziom tych pozycji, a właściwie mój ich odbiór - także różny.
Przede wszystkim doczytałem cykl Kena Folletta. Duża rzecz i gruba. Razem z cyklem o Kingsbridge, to ponad 7000 stron.
Była nowa opowieść Malcolma XD. Tylko miejscami zabawna
Była część trylogii klimatycznej Mai Lunde.
Była opowieść o kolarstwie od środka, a także o straży pożarnej, też od środka.
Dwie rzeczy, który miały być bardziej historyczne, a wyszły kryminalne i to takie sobie.
Była książka o wojnie Finlandii z Sowietami.
A także wesołe opowiastki matki z tylnego siedzenia. Momentami zabawne.
Było naukowe opracowanie o pierwotnych Indianach z Amazonii. Bardzo ciekawe.
Miesiąc byłby średni, lub nawet trochę poniżej, ale jednak rzecz uratowała pozostałe - reportaże Anity Werner i Michała Kołodziejczyka. Naprawdę świetne.