Moje książki lutego
W lutym kontynuowałem czytanie książek i to jest najważniejsze w tej sprawie. Z jakiegoś powodu w tym miesiącu przeczytałem tylko cztery. Wydawało mi się, że czytam regularnie, że sporo, ale jednak tylko cztery.
Rekompensatą tej małej ilości jest z pewnością jakość, a przede wszystkim "Mężczyzna imieniem Ove". To świetna książka. I już jest numer jeden na mojej liście tegorocznych dokonań literackich. Dobrze, że wreszcie udało mi się zabrać za tę pozycje.
Trzy z czterech, książek przeczytanych w lutym, to powieścFredrika Backama (w sumie już sześć). Trylogia hokejowa ze Szwecji, bo skąd, była bardzo dobra.
W końcu opowieść o seryjnym mordercy z Kolumbii. Dziwna książka. Nie tego się spodziewałem.