Za mną piąty tydzień odchudzania. Trudny tydzień, bo świąteczny. Na stole trochę smakołyków przykuwających uwagę było. Na przykład takie:

Ale byłem niezwykle dzielny i nie jadłem słodyczy. Niemniej jednak trochę rzeczy skonsumowałem, do tego nie zdobyłem się na świąteczne i poświąteczne spacery i koniec końców spadek wagi przyhamował. Mimo wszystko „zgubiłem” kolejne 1,5 kilograma, więc jestem bardzo zadowolony. To w końcu 18,4 kilograma obywatela mniej od początku zabawy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *