Jakiś czas temu w ramach penetracji nieprzebranych zasobów YouTube dotarłem do filmu o Festiwalu Polskiej Piosenki w Opolu. Oczywiście te archiwalne festiwale. Bardziej chodziło mi o archiwalia, o wygląd, o klimat, o stroje, o fryzury, o technikę nagrania, o wielkie mikrofony na bardzo długich kablach, niż o same nagrania. Wysłuchałem pełnego koncertu z bodaj, 1974 roku. Kilka nagrań nawet kojarzyłem, ale dwa odblokowały mi w głowie taką specjalną szufladkę, gdzie jak się okazało, przechowywane były wspomnienia o starych piosenkach słyszanych w dzieciństwie za pomocą małego radyjka „Monika”.

Radyjko „Monika” wyglądało tak:



Te dwie piosenki uruchomiły całą lawinę (no, może bez przesady, ale jednak sporo) wspomnień. Okazało się, że kiedyś byłem z mamą w hali Stoczni Gdańskiej na koncercie grupy Granda Banda. To była tzw. choinka, czyli impreza artystyczna dla dzieci stoczniowców połączona z prezentami, czyli torbą słodyczy.

Takie wspomnienia uruchamia czasem puszczanie starych piosenek.

A te dwie, a zwłaszcza ich refreny, chodzą mi po głowie nieustannie i w żaden sposób nie chcą z niej wyjść. Aż strach pomyśleć, co jeszcze w tej głowie mi tam siedzi?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *