Czwarty tydzień moich zmagań za mną. W porównaniu do poprzedniego tygodnia nastąpiła bardzo minimalna poprawa. Pewnie dlatego, że udało mi się kilka razy doprowadzić do krótkiego spaceru. Wczoraj przeszedłem ponad 8 kilometrów
Za oknem robi się coraz cieplej i liczę na to, że będę mógł częściej przeprowadzać takie spacery. Niestety, kolano boli coraz mocniej, a po długim spacerze jest bardzo źle.
Spadek wagi jest minimalny, ale zawsze kroczek do przodu, choć szanse na to, że dotrzymam terminów są niewielkie.