Kolejny dzień moich zmagań. Kolejny spacer i kolejny poprawiony rezultat w tym roku:
To na razie mój rekord w tym roku 7,39KM. Można powiedzieć, że powoli rozkręcam się. Trochę niepokoi mnie bolące kolano, może będę musiał odpuścić na pewien czas wysiłek fizyczny, albo go zmienić. Zobaczymy. Póki co spadek wagi ruszył.
Dziś na obiad zupa pieczarkowa z ryżem.
Oprócz zupy zrobiłem ( i powoli zjadam) coś na zwór batonów energetycznych z musli, płatków żytnich, amarantusa, siemienia, sezamu, masła orzechowego, kakao i trochę słodu winogornowego. Pyszne słodkie, kaloryczne:)