O co chodzi z tym "Światem Dysku"

„Świat Dysku”.  Przyznaję  – przepadłem z kretesem.  Czasem jest  jednak coś fajnego w tym, że pewne rzeczy poznaje się z opóźnieniem:  ma się przed sobą jeszcze sporo do poznania.  

Terry Pratchett napisał w roku 1981 powieść zatytułowaną Dysk /Warstwy Wszechświata/.  Opowiadała ona o kobiecie pochodządzej z bardzo zaawansowanej technicznie przyszłości oraz dwóch przedstawicielach innych ras odnajdujących przypadkiem dziwny świat z dziwnymi mieszkańcami.  Świat był płaski, ludzie mocno bajkowi, pełno tam było latających dywanów, stoliczków produkujących dowolną /prawie/ żywność i wielu innych tego typu gadżetów.  I jakiś czas potem Terry Pratchett stwierdził, że to może być dobry pomysł na stworzenie kapitalnego literackiego uniwersum. I był. Brytyjski autor napisał wiele innych rzeczy, sam kilka czytałem z zadowoleniem, ale do historii przeszedł jako autor cyklu „Świat Dysku”.  41 części, podzielonych na cykle, wspaniałych opowieści z pogranicza fantasy i science-fiction. A każdy z nich to kapitalne odniesieni, czy wręcz metafory do współczesnego świata. Mnóstwo odniesień. I często odniesień mało zabawnych, choć podawanych w żartobliwym tonie.  Bo przecież co chwilę mamy tu teksty o braku tolerancji, o braku szacunku do inności itd.  No i wszystko z ogromnym pokładem kapitalnego humoru. A jeśli dodać do tego audiobooki rewelacyjnie czytane przez Macieja Kowalika, który potrafił w swojej interpretacji zaproponować odbiorcy wspaniałe podziały na głosy głównych bohaterów. Cudowne.  Na szczęście dla mnie Terryego Pratchetta z jakiegoś niezrozumiałego powodu poznałem całkiem niedawno /jak np. Cormaca McCarthyego/ więc w efekcie zostało mi jeszcze sporo elementów Świata Dysku do poznania.  I to jest cudowne. Czego tu nie ma?  Nie wiem. Na pewno są krasnoludy, trolle, golemy, wilkołaki, gobliny i jeszcze wiele, wiele więcej.  

Najwięcej atencji odnosi się z mojej strony w kierunku cyklu o Straży Miejskiej, a to dlatego, że większość przeczytanych na razie przeze mnie części należą właśnie do tego cyklu. Odnajdujemy tam mnóstwo kapitalnie stworzonych postaci z komendantem Samem Vinesem na czele. Jest lord Vetinari, burmistrz/Patrycjusz miasta Ankh-Morpork, jest Kapitan Marchewa, Sierżant Collon, Kapral Nobby Nopps, jest Igor i jeszcze wiele więcej Igorów, jest Sierżant CudoTyłeczek – krasnolud płci żeńskiej, jest Angua a dokładnie Delfina Angua von Überwald, czyli wilkołak płci żeńskiej. jest troll Detrytus, golem Dorfl, goblinka Łzy Grzybów, Lady Sybil Ramkin – żona Komendanta Vinesa, czy choćby Gardło Sobie Podrzynam Dibbler – sprzedawca obnośny bułek z mięsem, głównie szczurzym. I wiele, wiele inch postaci, a to przecież tylko jeden cykl „Świata Dysku”. 

A gdzie to wszystko się dzieje?  Głównie w Ankh-Morpork, głównym mieście Świata Dysku. Jest też Quirm, coś jakby Francja, jest Überwald czyli coś jak Germania, ale nie do końca, mamy Lancre, mamy Klatch, mamy góry Ramtopy i wiele, wiele więcej.  Uniwersum Świata Dysku to już nie tylko kilkadziesiąt opowieści, o wiele dzieł około tematycznych. jest Atlas Świata Dysku, jest przewodnik kolejowy, a jeśli syn Komendanta Vinesa fascynuje się książką „Świat Kupek”, to właśnie taka książka w naszej księgarni również się pojawiła. I wiele, wiele innych. Kapitalna sprawa

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *