Dzieje się na świecie. Niestety głównie źle.  

***

Trwa wojna w Ukrainie.  To już prawie cztery lata.  I choć to wojna specyficzna, to ma jedną cechę wspólną z każda inną:  giną ludzie.  Setki tysięcy zabitych, pewnie z milion rannych po obu stronach w żaden sposób nie są czynnikiem hamującym ruSSką napaść na niepodległą Ukrainę.  Nie pomagają negocjacje amerykańskiego prezydenta, który obiecał zakończyć wojnę w trzy dni.  No, jakoś mu nie poszło.  Wojna więc trwa nadal.  Ukraińcy bronią zaciekle każdego kawałka swojej ojczyzny, czasem walki o malutkie, prowincjonalne, miasteczko albo nawet wioskę trwają wiele miesięcy albo dłużej.  I taka to jest wojna.  Końca nie widać. 

***

Coraz groźniejszy obrót przybiera sytuacja na Tajwanie. Chińczycy od lat mówią głośno, że kwestia jedynie czasu jest ich zbrojna inwazja na wyspę, którą uważają za chińskie terytorium.  Odnoszę wrażenie, że teraz przyszedł ten czas.  Obawiam się, że stanie się to niebawem i Chińczyków nie powstrzyma potężne wsparcie Tajwanu przez wojsko amerykańskie.  To będzie bardzo groźny dla świata konflikt i boję się, że to nieuniknione.

***

Poważne wystąpienia w Iranie.  Czy to już rewolucja, która może obalić dyktaturę religijnych ekstremistów?  Być może. W każdym razie w większości irańskich miast, jak kraj długi i szeroki ludzie wyszli na ulice i walczą o lepszą przyszłość.  Jak często w takich przypadkach bywa /Polska 1980/  wszystko zaczęło się od problemów gospodarczych i zapaści kraju, a potem ludzie uznali, że to jest właściwy moment, by wywalczyć sobie Wolny Iran.  Celują zwłaszcza w to irańskie kobiety.  Najbliższe dni pokażą, czy to tylko kolejny, kilkudniowy zryw, który władza zdławi przy pomocy pałek i karabinów, czy coś więcej

***

Media podają dziś info /niepotwierdzone/, że zmarł przywódca Czeczeni Ramzan Kadyrow. Czy to może być prawda? A jeśli nawet, to czy to może coś zmienić w tym nękanym wojnami i ruSSkim terrorem kraju?

***

Miłujący pokój i zdobywający pokojowe nagrody Prezydent Trump od pewnego czasu wywierał presję polityczną i militarną na Wenezuelę.  Jego zdaniem  władza w tym kraju nie odpowiednio dysponowała wielkimi bogactwami naturalnymi /zbyt mało szło w kierunku USA/  i należało tę władze zmienić.  Zaczęło się od blokad statków, militarnego pierścienia, a dziś  Amerykanie uderzyli już bezpośrednio na terytorium niepodległego państwa. Bombardują cele wojskowe i strategiczne, atakują obiekty rządowe, śmigłowce i samoloty amerykańskie latają nad Caracas.  Wojska specjalne US Army /Delta Force/ właśnie pojmały i uprowadziły z kraju prezydenta Wenezueli Maduro wraz z żoną.   Co będzie dalej?  Czy naród wenezuelski będzie otwarcie walczył?  Czy  zobaczymy kolejny Wietnam /Afganistan/?  Co na to Chiny? Zrobią „swoje” z Tajwanem? roSSja spróbuje wyszkolić i dozbroić wenezuelczyków?  A  może miejscowym mieszkańcom spodoba się takie nowe rozwiązanie bez szalonego prezydenta Maduro? 

***

W Szwajcarii w czasie zabawy sylwestrowej w alpejskim kurorcie wybuchły prawdopodobnie fajerwerki, a potem potężny pożar, w wyniki którego śmierć poniosło kilkadziesiąt osób a ponad sto odniosło groźne rany.  Smutne. Tragiczne.

***

I tak się toczy ten świat, a to tylko kilka ostatnich dni…  

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *