Dbajmy o swoich bliskich, rodzinę, kuzynów, znajomych, bo w przeciwnym razie znajdziecie się w takiej sytuacji tak ja, gdy  dopiero nekrolog przypomina mi, że miałem mam miałem rodzinę. 

Piotr to jeden z tych kuzynów, z którymi spędzałem najwięcej czasu w dzieciństwie podczas niezliczonych wyjazdów do Byszwałdu.  Dużo wspomnień.  Choćby słynne „buszowanie w zbożu” gdy jako kilkuletnie dzieciaki we trojkę / z bratem Piotra Krzyśkiem/  z dziecięcej głupoty  bawiliśmy się biegając  po polu zboża wyższego niż my wówczas. Jasne, dziś wiem, że to była głupota, ale przecież byliśmy dziećmi. Zasady na wsiach były jednak bezwzględne.  Ktoś wujowi /brat mojego Taty/ doniósł i w domu chłopacy dostali okrutne lanie pasem na gołe tyłki.  Ja byłem gościem i jednak nie byłem  ich bratem, więc nie dostałem. ale to było tęgie lanie.  Surowe wiejskie zasady.  Można było oczywiście porozmawiać, poopowiadać o ciężkiej pracy na wsi, o rosnącym chlebie itp, ale wujek wybrał metodę pasa.  Nie wiem jak Krzysiek i Piotr, ale ja nigdy już zboża nie niszczyłem.   Choć wtedy lania nie dostałem.  Sporo było tych przygód.  A dziś czytam nekrolog Piotra. 

Jak mówiła ze strachem moja siostra przekazując mi tę smutną wieść: nie jest dobrze, skoro już nasze pokolenie biorą…

Żegnaj, Piotrze. 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *