Znowu muszę to napisać:  w najśmielszych snach nie wierzyłem, że doczekam takiej historii, aby polska tenisistka wygrała WImbledon!.   Wszystko co osiągnęła dotąd Iga było wielkim, cudownym, snem kibica, który nie mógł nawet marzyć, że po erze wspaniałej Agnieszki Radwańskiej będziemy mogli oglądać jeszcze lepszą od niej zawodniczkę.  A jednak.   Po wygraniu pięciu turniejów wielkoszlemowych, w sezonie, który dla Igi nie był udany, na kortach trawiastych, które nigdy nie były jej ulubionymi,  nagle wystrzeliła z taką formą, że stała się dla przeciwniczek nieosiągalna.   Finał 6:0 6:0 z Amandą Anisimową mówi wszystko. 

Dziękuję, Igo!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *