Kwiecień 2025 to był kolejny miesiąc po rekordowym marcu. Z początku myślałem, że to będzie głęboki oddech po jednak duuużym czytaniu, potem okazało się, że idzie mi nadal dobrze, a że po drodze trafiło się kilka krótszych opowiadań, to niemal do końca zanosiło się nawet na wyrównanie albo wręcz kolejne pobicie rekordu. Ale końcówka miesiąca, ostatni tydzień obfitował w wydarzenia i skończyło się na 23 pozycjach. Ale przecież to i tak więcej niż sporo.
A co się na to złożyło?
Przede wszystkim aż OSIEM pozycji od Marty Kisiel – różnych, mniej lub bardziej fantastycznych i mam tu na myśli zarówno gatunek, jak i mój odbiór.
Były też kolejne dwie od Sylwii Kubik opowieści o ludziach z Żuław.
Świetny Krzysztof Varga, tradycyjnie zabawny Terry Pratchett, kilka powieści drogi w różnych dziwnych wydaniach, parę rzeczy sensacyjno – lekarskich. I parę gniotów. Ale ważne, że czytam.