Kiedy byłem malutki
Jak obrazek śliczniutki
I jak pączuszek krąglutki, słodziutki
Wszyscy się mną zachwycali
Nasładzali i cmokali
Radośnie w dłonie plaskali
Roko zawsze pogadali
Gdzieś gdy życie me nędzne jest
I warczy na mnie własny pies
I wszytko gdzieś przepadło
Rozwiało się jak we mgle
Zimą mi zimno
Latem gorąco
Jesienią smutno
Wiosną źle
Nawet wtedy gdy rosłem i brzydłem
I już byłem pryszczatym straszydłem
Jeszcze byłem za Morą, Beatlesami i …
Póki nie zsunąłem się na mydle
Wygrywałem Wimbledon oraz Milę Złotą
Byłem wielkim poetą
Dziś jestem miernotą
I każdy dzień stał się dla mnie zmorą
A przecież wszystko miało być inaczej
Miało być mi wesoło i poszczęścić się
Teraz byle przeciwność, pogrążam się w rozpaczy
Bez powodu się śmieję, bez przyczyny płaczę
Zimno, gorąco
Smutno, źle
Kiedyś czuć potrafiłem i nienawiść i miłość
Radości i smutki
Zniechęcenie i chęć
Teraz wszystko się jakoś we mnie wypaliło
Zimno, gorąco
Smutno, źle
Ileż razy to w myślach osiągałem wszystko
Nic z tego nie zostało, nie chce wierzyć się
Udało mi się tylko nie być komunistą
Zimno, gorąco
Smutno, źle
Źle mi zawsze i wszędzie
Wraz ze mną to we mnie rosło
Zimą, latem, jesienią, wiosną
Boże co ze mną będzie
Ze strachu nie żyje we mnie
Ze strachu w nocy nie śpię
Lub w szarych półsnach śnię, że
Zimno, gorąco
Smutno, źle
Kiedyś była miłość wiosną
Kiedyś latem zboże rosło
Kiedyś była jesień w dymach
Kiedyś śnieżki były zimą
Gdzie się nagle to podziało
Cóż się nagle ze mną teraz stało
Teraz tylko zielono biało
Zielono biało…
Zimą zimno
Latem gorąco
Jesienią smutno
Wiosną źle