W ramach prezentu od córki wybraliśmy się dziś  do Starego Maneżu na standup Macieja Stuhra. Rodzinnie. 

Napisałem, że wybraliśmy się do Starego Maneżu jakbym wpadał tam przynajmniej raz w tygodniu, a przecież byłem tam pierwszy raz w życiu.  Ostatnio jak byłem w tym miejscu, to jeszcze kumplowałem się z Arkiem i Michałem, a za płotem stacjonowały niebieskie berety Ludowego Wojska Polskiego. 


Maciej Stuhr.  Uwielbiam.  Trudno jego występ uznać za klasyczny stand-up, bardziej to monolog teatralny.  A że aktor z niego zacny, to wyszło świetnie.  Zabawnie, inteligentnie, teatralnie. Klika (nie za wiele) nawiązań do polityki,  sporo anegdot.  Świetnie spożytkowany czas.   


Po raz kolejny przypomniałem sobie, że lubię takie wyjścia z domu, niezależnie od tego jak bardzo to dla mnie jest stresujące. 


Dzięki, Olu. 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *