Epokowe wydarzenie w moim życiu, a dokładniej w moim mieszkaniu:  we wtorek, 7 stycznia 2025 roku, w godzinach mocno wieczornych, uruchomione zostało centralne ogrzewanie. 

 

Z ponad rocznym opóźnieniem, ale jednak stało się. 

 

A teraz fakty. 

Przez ostatnie osiem lat moje mieszkanie ogrzewał piecyk Fondital.  Rozwiązanie dobre dla osób, takich jak ja, które z uwagi na brak środków wolą pomarznąć, założyć ciepły sweter, ale zapłacą małe rachunki.  Włączałem zatem piecyk sporadycznie, tylko żeby nagrzać chwilę w sytuacji, kiedy rano temperatura w pokoju spadała do 10-12 stopni C.  Było nawet poniżej 10.  Albo wieczorem, gdy pisanie na klawiaturze było utrudnione ze względu na skostniałe palce.  Z czasem to wszystko wyglądało coraz gorzej, bo piecyk już ma swoje lata i zwyczajnie rozpadał się z każdym włączeniem coraz bardziej.  Doszło do tego, że nie dość, że w mieszkaniu ziąb, to jeszcze żeby poczuć ciepłą wodę w kranie, to musiałem stać w łazience kilka minut i próbować reanimować piecyk do działania. Oczywiście nie było już możliwości jakiegokolwiek programowana, użycia termostatu, czy czegoś podobnego.   Do wyboru miałem wymianę pieca za 6000 złotych lub podłączenie się do blokowej kotłowni.  Musiałem wybrać to drugie rozwiązanie. 

 

Opóźnienie wyniosło ponad 12 miesięcy.  W tym czasie  zmieniano projekty, przestawiano kocioł w piwnicy, dobudowywano kolejne kominy na zewnątrz bloku, zmieniano podwykonawców, ale w końcu w moje kaloryfery popłynęła woda z kotłowni. 

 

Normalni ludzie pewnie by się ucieszyli, ale ze mną, wiadomo jak jest.  Od trzech dni mam ciepło w mieszkaniu, nie grabieją mi palce, nie marznę, gdy wstaję z łóżka – martwi mnie tylko to, jak zapłacę z pewnością wysokie rachunki.  

 

Ze skrajności z w skrajność.  

 

Było za zimno –  jest za ciepło.  Temperatura zaczęła rosnąć do ekstremalnej dla mnie 23,0c.  Nie dało się wytrzymać.  W nocy musiałem wstawać i przenosić się na wersalkę, bo spanie koło grzejnika było niemożliwe.  Przez dwa kolejne dni przeczytałem całe forum dotyczące  ogrzewania.  Z pomocą interentu i kolegów poznałem zawiłości przepływu wody przez kaloryfery, budowę i zasady działania głowic termostatycznych, kryzowania zaworów itp.  Efekt jest taki, że z pięciu grzejników w mieszkaniu (w tym mały w łazience)  trzy są wyłączone i zimne, a tej jeden, nieszczęsny przy łóżku, jest trochę chłodniejszy, ale nadal przepływa przez niego ciepła woda. Wygląda to na awarię zaworu na kaloryferze i raczej tego nie będę w stanie sam naprawić. 

 

Tak to obecnie wygląda.  Łazienka jest w kiepskim stanie, rurki na wierzchu, ale nie chciałem poważniejszego remontu przy ich montowaniu. I tak kiedyś ta łazienka wymaga remontu.  

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *