Igrzyska Olimpijskie w Paryżu.   Moment, muszę policzyć.

To moje 13. Igrzyska.  Dobra, 1976 Montreal, to średnio pamiętam, ale potem to już dużo. 

1980 – Moskwa – wiadomo  bojkot, Kozakiewicz, Malinowski, Kowalczyk. 

1984 – Los Angeles – drugi  bojkot, bez naszych sportowców, bez transmisji. 

1988 – Seul.  I połączone reprezentacje koreańskie. 

1992 – Barcelona.  Łucznik zapalający znicz olimpijski.

1996 – Atlanta. Grad medali dla Polski

2000 – Sydney.  Daleka Australia.

2004 – Ateny.  W rocznicę. 

2008. Pekin.  Jakby wczoraj. 

2012.  Cudowne otwarcie i zamknięcie

2016 – Rio –  brazylijska euforia.  Rafał Majka

2021 – Tokio.  W cieniu covidu. 

A teraz Paryż.  

Jesteśmy w połowie imprezy.  Sportowo Polska nie dojechała. Tylko cztery medale i piąty zagwarantowany.  Bez złota na razie.  Ale reszta fantastyczna.  Fantastyczne otwarcie.  Pierwszy raz w historii poza stadionem, wzdłuż Sekwany, pod Wieżą Eiffla, piękna uroczystość.  Pełna muzyki, tańca, sztuki, nawiązania do historii Francji, cudowna.   Barwna, uśmiechnięta.  Najlepsza, jaką kiedykolwiek widziałem. 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *