Bo człowiek musi mieć jakiś plan na życie. Bo bez planu, to jak bez ręki. Więc ja też mam plan. Taki mały, taki w sam raz. Może nie w sam raz na moje obecne potrzeby, ale na pewno w sam raz na moje obecne możliwości.
Krok po kroku.
Dziś chciałbym zrealizować:
-
rozmontować i wynieść szafkę pod umywalką (zrobione)
-
posprzątać, umyć i zdiagnozować wyciek wody (zrobione)
-
spróbować naprawić ten wyciek wody (zrobione)
-
odkurzanie w salonie (zrobione)
-
przejrzenie ofert pracy
-
czytanie książek (zrobione)
AKTUALIZACJA:
Zrobiłem. co mogłem, w sprawie cieknącej wody w łazience. Nie jest mi łatwo, bo schylanie się i leżenie pod umywalką męczy mnie. Oczywiście nie jestem specjalistą od hydrauliki i napraw domowych, ale wydaje mi się, że bez wymiany wężyków do baterii nie obejdzie się. I to raczej obydwu. Nie są to drogie rzeczy, niemniej obecnie nie mam możliwości zakupów. Musze poczekać. Na szczęście udało mi się opanować zawór odcinający dopływ wody.
Wyrzuciłem szafkę spod umywalki. Z rozmontowaniem nie było żadnego problemu, bo od cieknącej wody i od starości rozpadała się w dłoniach. Dosłownie. Część rozsypała mi się na klatce schodowej, piętro niżej. Ale jestem porządnym obywatelem. Poszedłem do mieszkania po miotłę i posprzątałem.
Porządku w łazience nie uzyskałem, choć postarałem się. Wieloletni brud pod pod szafką, wzmocniony jeszcze kapiącą wodą, zrobił swoje. Myłem podłogę, szorowałem, ale efekt średni. Postanowiłem, że w ramach równowagi ogarnę zalegąjące w kuchni naczynia.
