Zima

Weiser, postanowiłem dziś coś napisać. Symbolicznie. Pani Basia pytała, czy napiszę.


Mówisz, że nie wiesz kim jest Pani Basia. Rozumiem. Może kiedyś ci opowiem, bądź cierpliwy.


Lubisz, Weiser, zimę? Tak, jak każde dziecko lubi? Ja też kiedyś lubiłem. Zwłaszcza w czasach, gdy albo byłem tak mały, albo śniegu padało zazwyczaj tyle, że mogłem budować śnieżne domy albo skakać w zaspy po pas. Lubiłem też zimę bardzo, gdy dawno, dawno temu zima była tak sroga, że ja i inne dzieciaki dostaliśmy dodatkowe dwa tygodnie ferii. Tak, wtedy bardzo lubiłem.


Teraz lubię trochę mniej. Może jeszcze nie tak bardzo mało, jak kierowcy na ulicach zaśnieżonego miasta nie lubią pługopiaskarek , które zapomniały zabrać ze sobą piasku, ale jednak nie przepadam. Jak wiesz, Weiser, mam problemy z kręgosłupem. Parę razy zdarzyło mi się w taki śnieżny dzień poślizgnąć się i upaść na ulicy, mocno kalecząc się. Poobijałem kolana, które i tak od dawna mam do wymiany, a w dodatku nie byłem w stanie o własnych siłach wstać. Bardzo frustrująca sytuacja. Od tej pory po prostu boję się wychodzić w czasie opadów śniegu, zwłaszcza gdy chodniki oraz ulice zamarzają i stają się niebezpieczną dla mnie ślizgawką.


Ale czasem po prostu muszę wyjść z domu. Czasem nawet wtedy, kiedy bardzo tego nie chcę. I często wtedy okazuje się, że świat wokół jest tak piękny, jak na tych obrazkach poniżej:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *