
Bardzo długo nie pisałem o tym co u mnie, bo naprawdę nie było żadnych dobrych wieści, a poza tym przecież i tak nikt nie czekał.
Moje zdrowie podupada, dzień po dniu. Ale nie pisałbym teraz tego, gdyby nie pojawiło się światełko w tunelu. 11. dni temu postanowiłem po raz kolejny spróbować coś zmienić. Sytuacja podbramkowa, bo pieniądze na ukończeniu, a widoków na zarabianie nowych nie ma. Nie ma szans, żebym w takim stanie wstał z łóżka, ubrał się i poszedł na rozmowę w sprawie pracy. Nie ma szans.
Ale spróbowałem i na razie to kontynuuję. Jest szansa na pozytywną przyszłość. Obym tylko tej szansy po raz kolejny nie zmarnował.
Za tydzień - może więcej, opiszę jak walczę. Na razie sama walka pochłania zbyt wiele energii, żebym mógł jeszcze coś mądrego pisać.
