
Poszedłem do lekarza...
Namówiła mnie w końcu Ola, żebym poszedł do lekarza. Poszedłem. Teraz mam dwie choroby więcej do wyleczenia.
Mój stan zdrowia, delikatnie rzecz ujmując, nie jest najlepszy. Tyle rzeczy mnie boli, tyle doskwiera, że nawet nie chce mi się pisać.
Od dawna nie byłem w stanie pilnować jakiejkolwiek sensownej diety. Masa cukru, słodkie napoje, lody, pączki. Białe pieczywo. I cała reszta. Zacząłem tyć w błyskawicznym tempie niemal z dnia na dzień. Efekt? 167 kilogramów na wadze. I ból wszystkiego.
Po badaniu krwi wyszło mi, że mam bardzo wysoki poziom glukozy (cukru). 200. Trudno, żebym nie miał.
Dostałem leki i dwa tygodnie, żeby poprawić dietę. Od wyniku kolejnych badań będzie zależało, czy jestem cukrzykiem.
Zawsze uważałem, że każda choroba jest po to, żeby coś w sobie zmienić. Albo i nie, bo w sumie nie ma obowiązku.
Więc zmieniłem swoje nawyki żywieniowe. Odstawiłem cukier w 100%. Odstawiłem wiele innych rzeczy, w tym białe pieczywo i mąkę.
Zobaczymy za dwa tygodnie.
