
"Szalone nożyczki"
Wizyta w teatrze mnie spotkała.
Ola i Filip wybierały się do teatru z mamą, pewnie w ramach prezentu świątecznego, ale Monika musiała pojechać do Świdnika i zwolnił się jeden bilet.
Tak naprawdę to taki trochę inny teatr. Komedia kryminalna z udziałem... widzów.
Widzowie w roli świadków, przesłuchania, wizja lokalna, pytania do osób (aktorów) w celu rozstrzygnięcia kluczowego pytania spektaklu: kto zabił?
Na koniec głosowanie widzów i wskazanie winnego. Ława przysięgłych. A potem zakończenie spektaklu ze wskazaniem sprawcy. Oczywiście każde przedstawienie, z uwagi na głosowanie widzów, może się zakończyć w inny sposób.
Miło spędzony czas. Dużo dobrej zabawy i humoru.
Aktorzy reprezentowali teatr z Koszalina i sporo było wstawek pod widownię z Gdańska w stylu:
Do Gdyni? Nie, ja nie pojadę do Gdyni. Panie, ja jestem człowiek miastowy, ja tylko w mieście mogę żyć"
