"Instytut"

Dawno nie czytałem tak świetnie rozpoczynającej się powieści, która skończyła się tak bezbarwnie.

Byłoby to sporym rozczarowaniem, gdyby nie fakt, że autor sam w posłowiu do książki przyznał się do faktu, że nie potrafił wymyślić odpowiedniego zakończenia do tak brawurowego początku. Mimo, że czytana przeze mnie książka była już poprawioną wersją.

Jako przykład podobnego problemu podał słynnego reżysera, Alfreda Hitchcocka, który odmówił sfilmowania słynnej historii okrętu "Mary Celeste", którego załoga w roku 1872 w niewyjaśnionych do dziś okolicznościach zniknęła ze statku, mimo że nigdy nie znaleziono żadnych śladów tego zniknięcia, ani logicznego wytłumaczenia tej zagadki. Hitchcock odmówił nakręcenia filmu, gdyż jak twierdził, nie będzie w stanie wymyślić odpowiedniego zakończenia, które sprawi, ze oglądający będą usatysfakcjonowani.

Jakub Żulczyk tego nie zrobił i dlatego mamy bardzo mocną intrygę od pierwszych stron książki, narastające emocje, i beznamiętne, banalne, zakończenie, które pozostawia duży niesmak.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *