
"Najlepszy"
Najpierw był film, a teraz książka.
Klasyczna opowieść o tym, że zawsze można zmienić swoje życie.
Z jednej strony taka oczywista, a z drugiej niewiarygodna, trudna do uwierzenia.
No bo jak człowiek, który jest złodziejem, przestepcą odbywającym wyroki pozbawienia wolności, targający się kilka razy na swoje życie, czternaście lat zmagający się z najgorszymi z możliwych formami uzależnień: alkoholizmem, setką papierosów dziennie, najtwardszymi narkotykami, ze śmiertelnymi dawkami "polskiej heroiny" na czele - może nagle zmienić swoje życie mentalnie i fizycznie do tego stopnia, że w wieku 37 lat wygra światowe zawody ekstremalne w Double Ironman w USA?
Człowiek, który przed trzydziestką trafia do ośrodka Monaru, niemal wyczerpany fizycznie, ważący 48 kilogramów, nie będący w stanie przebiec stu metrów o własnych siłach, kilka razy walczący o życie w szpitalach, nie umiejący w ogóle pływać, nie jeżdżący w dzieciństwie na rowerze, dochodzi do tego, że zostaje Mistrzem Świata pokonując w czasie niewiele ponad 25 godzin prawie osiem kilometów pływania, 360 kilometrów na rowerze i 84 kilometry (dwa maratony) biegnąc.
Marek Kotański - legendarny twórca Monaru - zawsze powtarzał, że ten nałóg jest tak wielki i tak obezwładniajacy, że wyjść z niego, tak naprawdę, mogą tylko NAJLEPSI. Że tutaj, jak i w całym życiu, nie miejsca na przeczekanie, tutaj trzeba być w czymś NAJLEPSZYM, uzależnić się w pełni czymś nowym, pozytywnym, żeby wyrwać się z tego złego. Tylko NAJLEPSZYM to się może udać.
Nie znałem postaci Jerzego Górskiego. A przecież powinienem, bo tyle lat pasjonujac się sportem umknęła mi gdzieś ta postać, która na swojej sportowej drodze bardzo blisko współpracowała, albo nawet przyjaźniła się, z wieloma znanymi mi ludzi sportu, biegaczem Antonim Niemczakiem, ludźmi kolarstwa - Wacławem Skarulem, Adamem Zagajewskim, Zbigniewem Spruchem, Czesławem Langiem, Joachimem Halupczokiem i wszystkimi innymi, którzy pomogli mu zostać NAJLEPSZYM...
