
"Trzeci najazd Marsjan"
Ponoć do wszystkiego trzeba dojrzeć. Do jazzu, do tonicu. Wygląda na to, że do science fiction również.
To moja chyba pierwsza w życiu, świadoma, książka z tego gatunku.
Nie do końca klasyczna, bo jednak nie ma tutaj złowrogich, potężnych, siejących zniszczenia na Planecie Ziemia, obcych statków. Przeciwnie. Tutaj są Obcy, którzy ludziom pomagają, obdarowują ich zrzucanymi z nieba prezentami, nawet pieniędzmi. Ale czy robią to wyłącznie bezinteresownie? I czy aby na pewno są to Obcy?
To moja pierwsza od miesięcy przeczytana książka. I to jeszcze z tego gatunku.
Najważniesze, że powróciła dawno nie widziana przyjemność czytania...
