
8. tydzień przyniósł trochę większy spadek wagi. A wszystko przez (albo dzięki) większemu wysiłkowi fizycznemu. kilka dłuższych (ponad dziesięciokilometrowych) spacerów i od razu jest efekt. Niestety, ostatnie dwa dni to fatalna pogoda – huraganowe wiatry i burze śnieżne, nawet błyskawice – która uniemożliwiła mi spacery i sprawiła, że spadek wagi wyniósł tylko 1.3 kilograma.
Walczę dalej.
