Spokojnie, Weiser, na razie to my, Ziemianie, atakujemy mieszkańców Marsa.

Wysłaliśmy na ich planetę swój pojazd specjalistyczny, taki łazik Perseverance. „Wytrwały” jak sama nazwa wskazuje, przebył cierpliwie długą i żmudną drogę na planetę Mars, precyzyjnie wylądował i teraz wysyła na swoją macierzystą planetę masę fajnych zdjęć i filmików. Czytając o tym wszystkim mam dwojakie odczucia. Z jednej strony to fascynująco niesamowite, że potrafimy, jako Ludzie, zbudować taki pojazd, wyposażyć go i wysłać na bardzo odległą planetę, sprawić, żeby bezpiecznie wylądował we wskazanym miejscu, a potem dokonać tego, co najważniejsze, obudzić w nim pasję fotografa i zmusić do wysyłania na ziemię sympatycznych zdjęć i filmów.
Kiedyś polecieliśmy na Księżyc i to było niesamowite. Wydawało się, że od tej pory będziemy latać wszędzie, podbijać obce planety, obce układy, ale mimo rozwoju naszej technologii w ostatnich dekadach, okazało się to mocno skomplikowane. Innych planet na razie nie odwiedziliśmy, choćby dlatego, że na Merkurym trochę dla nas zbyt ciepło, a na Wenus za bardzo śmierdzi siarką. Pozostał Mars. Trochę daleko dla Człowieka. Trzeba by spędzić w kosmicznym autobusie wiele lat, zgromadzić sporo jedzenia i książek do czytania. Nie jest łatwo znaleźć bohatera takiej wyprawy, bo wiesz, Weiser, zanim byś z takiej wyprawy powrócił, oczywiście zakładając, że w ogóle udałoby się z niej szczęśliwie wrócić, to mało kto by pamiętał, że w ogóle wyleciałeś. Na inne planety nie wybierzemy się tym bardziej, bo to przecież o wiele, wiele dalej, i raczej trudno byłoby znaleźć twardy grunt do lądowania. Chyba, że w najbliższym czasie wymyślimy coś przełomowego w temacie podróży międzyplanetarnych.

Póki co, musimy się zadowolić tym, co nam podeśle w Czerwonej Planety nasz „wytrwały łazik”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *