Prawie piętnaście lat temu przyszła na świat Tradycja. Dziś rano zmarła.
Jakby na to nie patrzeć, to była także moja kotka. Krótko, bo krótko, ale mieszkała u mnie. Malutka, zalękniona, oderwana od rodziców, dopiero w nocy nabierała wigoru w zabawach z bratem.
Na szczęście trafiła do domu moich dzieci i tam na pewno było jej dobrze.
Przeżyła Tygryska, Koperka i Romeo. Ale przyszedł czas i na nią.
Nie mam pojęcia, czy można modlić się po śmierci kota, ale wiem, że można płakać…