Dziś był dzień bez aktywności fizycznej. Kolano jednak nie nadaje się do wysiłku. Boli.

Skoro nie było ruchu, nie mogło być spadku wagi.

Na śniadanie były pozostałości batoników energetycznych. Zdecydowanie jeszcze lepsze, po nocy spędzonej w lodówce.

Potem była zupa jarzynowa, albo może kalafiorowa, w każdym razie były głównie warzywa. A na kolację trzy kromki chleba żytniego z pasztetem sojowym, taki, co go sam zrobiłem z ugotowanej soi.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *