Witaj, Weiser. Miały być święta.
Wiesz, zawsze chciałem, żeby święta były w moim życiu czymś ważnym, czymś dostojnym, czasem, kiedy spotykamy najważniejsze, kiedy myślimy o sprawach ważnych, kiedy przeżywamy swoje życie świadomie, kiedy o tym rozmawiamy, kiedy kultywujemy tradycje, kiedy sprawy duchowe są dla nas ważniejsze od tego, co na stole, co pod choinką, co w lodówce.
Zawsze chciałem, żeby Boże Narodzenie było czekaniem na dobrą nowinę, a nie na trzydniowym obżarstwem przy stole.
Dziś nie mamy świąt, Weiser, ale czekamy na dobrą nowinę.
Siostra po urodzeniu Kubusia poczuła się źle, a potem bardzo źle. Na szczęście była w tym czasie w odwiedzinach Ola i potrafiła szybko zareagować. Przyjechali ratownicy, od kilku dni siostra jest w szpitalu. Statystyki, według Oli, są brutalne: 3/4 osób nie przeżywa tego, co dotknęło siostrę. Jesteśmy więc pełni optymizmu i cieszymy, kiedy lekarze mówią, że krok po kroku jest lepiej.
Nie mamy więc świąt w tym roku. Nie było opłatka, nie było opłatka na wigilijnym stole, nie było w ogóle wigilijnego stołu. Nie ma w domu choinki, nie ma nic. Święta odwołane, może przełożone na jakieś później.
A może właśnie jest na odwrót? Może zamiast nie zastawionego stołu i pełnej lodówki jest to, co najważniejsze – czekanie na dobrą nowinę?