Tak się zastanawiam, Weiser, jak to jest, że w ciepłym maju, pachnącym lipcu, czy gorącym sierpniu, człowiekowi chce się jakoś radośniej żyć, jakoś to wszystko wygląda bardziej pozytywnie. Ma się jakieś pomysły na życie, niektóre nawet uda się zrealizować.  

A potem przychodzi ta okropna, zimna, ciemna, mglista jesień i wszystko sypie się w rytm spadającego z drzewa, kolorowego, owszem pięknego, ale jednak suchego, liścia. 
Nie lubię listopada. Z całą jego otoczką.  Ze Świętami, ku czci, tych, co odeszli, a chwilę potem, kiedy musisz oglądać, jak w ramach świętowania rocznicy odzyskania niepodległości naziole podpalają Warszawę. Do tego wszystko przyprawione pandemią staje się potrawą nie do strawienia. 

Wiesz, Weiser, że w tym wszystkim jest jedna rzecz, która zupełnie nieoczekiwanie dodaje mi sił? Muzyka.  
Niby zawsze obecna w moim życiu, niby zawsze słuchałem, niby chodziłem na koncerty, ale dopiero teraz zobaczyłem, jak ważna jest dla mnie i jaka jest piękna.  

W jednym z filmów, które ostatnio oglądałem, niemiecki, chyba był, jeden nastolatek, chwilę przed tym, jak spróbował odebrać sobie życie, powiedział takie zdanie, które bardzo mi się spodobało.  To było jakoś tak, Weiser:

„zerwij mi z uszu słuchawki, to tak, jakbyś wyrwał mi płuca.”

Ładnie powiedziane, prawda?
No więc właśnie muzyka pozwala mi przetrwać  jakoś ten fatalny listopad, z całym jego dobrodziejstwem świąt i rocznic, a także pożyczonych i nieoddanych pieniędzy, braku pracy i braku sił, aby o tę pracę zawalczyć.

Cały czas jestem blisko Przystanku Woodstock, Poland Rock Festival i występujących na nim zespołów.  Słucham namiętnie kolejnych koncertów i nie mogę wyjść ze zdumienia, że tak mało o tej muzyce wiem, że zatrzymałem się kilka lat temu i przestałem poszukiwać, że nie było to dla mnie ważne.  

No bo posłuchaj, Weiser.
  Słucham koncertu zespołu o nazwie Leniwiec.  Pierwsze zdumienie: kompletnie nic mi ta nazwa nie mówi.  Drugie zdumienie:  zespół istnieje i gra już 25 lat!!!. Trzecie zdumienie jest takie, że oni grają ulubioną moją muzykę, czyli punk, ska, reggae, folk.  Ale nic nie przebije zdumienia czwartego, że oni między innymi nagrali płytę z piosenkami Stachury.  Tak, tego Edwarda Stachury.  Posłuchaj, Weiser, jak oni grają tego Stachurę:

 

 

Po takich wesołych nutach człowiekowi nawet listopad nie wydaje się taki okropny.

A jak potem jeszcze zagrają i zaśpiewają tak:

 

 

albo tak?

albo tak?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *