Wiesz, Weiser, że Amerykanie wybierają prezydenta?
Wiem, że znowu, ale tamten już nie żyje i paru kolejnych również. Dawno nie było to tak ekscytujące. Choć brzmi to jak fragment z filmu sci-fi kategorii trzeciej, ale Polska jest w tym momencie bardzo podobna do tego zamorskiego kraju. W obu krajach, choć na różny sposób, rządzą populiści, wykorzystujący do swoich prywatnych, chorych, interesów ludzkie słabości. Niszczą wszystko, co udało się do tej pory dobrego zbudować, obiecując naiwnym ludziom jeszcze więcej, jeszcze lepiej, choć przecież wiadomo, że nigdy swoich obietnic nie zrealizują. A mury zostaną, i wcale nie będą chciały runąć. Świat odetchnął. Najważniejszą osobą na naszej planecie, przez najbliższe lata będzie demokrata. Można wierzyć, że część nowych murów będziemy próbowali zburzyć. Kiedy to nastąpi w Polsce? Nie wiadomo. Jedno, co wiadomo, że nie prędko.
Joe Biden wygrał wybory, ale nie można nie zauważyć, że ponad 70 milionów Amerykanów i ponad 10 milionów Polaków powierzyło swoje życie chaosowi, pustym obietnicom, nienawiści. Smutne.
Wybory, wyborami, ale ja odkryłem, że pojawiające się wyniki i system wybierania, to wspaniałe zjawisko statystyczne. Nie było więc innego wyjścia, jak tylko przygotować do tego własnoręczny arkusz Excela i bawić się w liczenie głosów. Amerykanie, nie chcecie co miesiąc wybierać nowego prezydenta?