Dziś ten jeden, szczególny dzień w miesiącu. Wypłata. Czas wyczekiwany przez każdego, kto nie ma łatwo przetrwać finansowo od „pierwszego do pierwszego”. No, ale jest. Ta krótka chwila radości. Krótka, bo przecież trzeba usiąść do komputera i podzielić się ze światem tym, co posiadamy. Dziś chwila radości jest jeszcze dłuższa, bo oprócz standardowego wynagrodzenia, otrzymaliśmy dodatkowe pieniądze z Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych, czyli bony na święta, tylko w formie gotówki. Tak lepiej, bo bony są zawsze opodatkowane, a pieniądze w kwocie do 1000 złotych już nie. Cieszę się bardzo i wcale nie jest mi smutno z tego powodu, że dostałem najmniej ze wszystkich. Taka sytuacja. Zarabiam trochę więcej, niż inni, ale nie mam na utrzymaniu nikogo, więc załapałem się na najniższy próg. Dziwna sytuacja, bo kogo to obchodzi, że może nie mam na utrzymaniu dzieci, ale jakieś pieniądze staram się im co miesiąc przekazywać, płacę kredyty, zobowiązania. Ale, jak powiedziałem, nie narzekam, bo w końcu dostaliśmy coś, czego wcześniej nie doświadczaliśmy i dlatego tak to wszystkich cieszy.
Plan jest taki, żeby kupić za te pieniądze kuchenkę mikrofalową. O taką na przykład:
Cytat dnia z Twittera:
Ponieważ cały miesiąc ciężko pracowałem, teraz postanowiłem sobie to wynagrodzić i kupiłem cztery książki piłkarskie. Napiszę o nich więcej, jak już FedEx mi je doręczy:)
Ten zakup wpisuje się w strategię, żeby wydać pieniądze, póki one są, na coś, czego potrzebuję, p a potem będę zastanawiał się, jak przeżyć do końca miesiąca. Wiem, znowu nie uda mi się odłożyć pieniędzy na czarną godzinę, ale przynajmniej coś sobie kupię. Taka sytuacja.


